1 night in BANGKOK
Fri 21 Sep 2007 - Sat 22 Sep 2007
30 °C
View
Thailand
on Camerowska's travel map.
so... we're alive... and salefly arrived in Bangkok.
haha, after a bit of a stressful journey for Olga - since she didnt have a visa and we realized @ the airport that we'll b staying in Thaui for 1 day longer than a visa to-be-acquired @ the aiport allows
to make a long story short: she's now legally staying in Thai
Bangkok was great, so is our hotel. NOTHING to compare with India. A 4-star hotel actually IS a 4-star one. really nice, great pool, all perfect
haha and yes, Chrissie, we have already eaten 7 meals today - despite the fact it was only half a day here!!!
YAY
among others:glass noodles salad, papaya salad with crab, some noodles with seafod, different kinds of fruit, sundried marinated pork, chicken in some funny leaves etc
all is great and under control ![]()
we went to China town by tuk-tuk - which was a blast. So many people selling all kinds o ffunny stuff ![]()
took some pickies but wont have time 2 upload 2nite
we're tired after the long flight and will b going 2 sleep soon - we've just swam in the pool and got even more tired so...
some soup (?) & green papaya salad
that's all 4 day ![]()
M.
- *************************************************
OLGA'S PART:
po pewnych przygodach na lotnisku w Bangkoku dotyczacej (nie)wydania mi wizy 15-dniowej na pobyt 16-dniowy, wynegocjowaniu z KLM wystawienia mi fikcyjnego biletu na wczesniejszy powrot do Polski (uwaga: wracam tak jak zaplanowano: wylot z Bgk 7.10), udalo mi sie otrzymac legalne pozwolenie na pobyt w Tajlandii. Przy wylocie bedzie mnie to kosztowalo dodatkowe 10 EURO, ale najwazniejsze, ze jest juz wszystko pod kontrola.
Chcac nadrobic stracony na lotnisku czas, udalysmy sie tuk tukiem do Chinatown gdzie panowal absolutny zgielk, szal kolorow, zapachow i smakow. Robi wrazenie. Udalo sie nam takze sprobowac juz 7 roznych miejscowych specjalow, w tym cos potwornie ostrego, co pozwolilo przeczyscic skutecznie gorne drogi oddechowe.
Zrobilysmy duzy spacer po miescie, wdychajac powietrze, w ktorym mozna zawiesic siekiere i w sklad ktorego wchodza m.in.: rozne metale ciezkie, wilgoc, wszelakie zapachy spozywcze itp.
Na koniec przyjeny akcent - relaksujaca kapile w hotelowym basenem pod pachnacymi oleandrami.
Poniewaz zmeczenie daje o sobie znac, niebawem idziemy spac, by jutro od rana odkrywac uroki miasta. Mam nadzieje, ze juz bez przygod....
Zdjecia pewnie od jutra...
Usciski,
O.
Posted by Camerowska Sat 22 Sep 2007 9:26 PM Archived in Thailand







